Trzy wiedźmy

Trzy wiedźmy. Świat Dysku - Terry Pratchett

"

 

Jak większość ludzi – w każdym razie większość ludzi w wieku poniżej sześćdziesiątki – Verence nie dręczył swego umysłu rozważaniami, co się dzieje z człowiekiem po śmierci. Jak większość ludzi od samego zarania dziejów zakładał, że w końcu wszystko samo się jakoś ułoży,

I – jak większość ludzi od zarania dziejów – był teraz martwy.

 

 

Powszechnie uważano, że miasto jest bardzo zdrowe. Niewiele zarazków potrafiło tu przetrwać.

 

 

Prawdę mówiąc, sam zbudowałem ten zamek. Właśnie wyposażyłem go ładnie od wewnątrz, kiedy bratanek uciął mi we śnie głowę. Nie masz nawet pojęcia, jak mnie to zirytowało.

 

 

Książę nie miał nic przeciwko drzewom jako takim, jedynie widok tak wielu w jednym miejscu wpędzał go w depresję. Ciągle miał ochotę je liczyć.

 

 

- Słychać głuche stukanie – oznajmił.

- Jakie? – zdziwił się Błazen.

- Głuche, idioto.

Błazen przyjrzał mu się z niepokojem.

- Głuche i słychać? To jakiś rodzaj zen, prawda?

 

 

 

"