Nowe Imperium

Nowe imperium. Szmaragdowy sztorm - Michael James Sullivan

 

Moja opinia na temat Nowego Imperium jest dosyć krótka. Książka jest dobra, miejscami bardzo dobra. Bohaterowie wymyślają wręcz genialne plany, autor dodaje do nich liczne zwroty akcji, zakończenia jest nieprzewidywalne. W zasadzie dokładnie tego wymaga się od powieści łotrzykowskiej. Zakończenie przynosi więcej pytań niż cała seria odpowiedzi. To oczywiście ogromna zaleta, ale również wada – od otwarcia i przeczytania kolejnego tomu, zdawać by się mogło, zależy życie czytelnika.  Zatem całe szczęście, że Nowe Imperium i Szmaragdowy Sztorm wydane są w jednej książce.

 

 

 

"(…) ciążyło mu na sumieniu, co było dla niego zdumiewające, bo wcześniej sądził, że w ogóle sumienia nie posiada."

 

"Dobrem było to, co dla niego najlepsze, a złem – wszystko inne."

 

"- Aż nadto im płacę za cuda. Nie uważam, by otrzymywanie tego, za co płacę, było niedorzeczne."

 

"- Dziwne. Ciągle zapominam, że nie masz dłoni – skomentował Hadrian.

- A ja nie – odparł Esrahaddon chłodnym tonem."

 

"- Montemorcey należy do najprzedniejszych winnic, a ja mam w piwnicy kilka najlepszych win stamtąd.

Royce skinął głową z uznaniem. Hadrian powąchał bez przekonania ciemnoczerwony płyn, a następnie wypił wszystko duszkiem.

- Niezłe jak na stary sok z winogron – skomentował."

 

"- (…) Sierżancie, czy bycie człowiekiem sprawia ci przyjemność?

- O co chodzi, sir?

- Zapytałem, czy podoba ci się ludzka postać. Na przykład czy uważasz, że dobrze jest mieć dwie ręce i nogi?"