Szmaragdowy sztorm

Nowe imperium. Szmaragdowy sztorm - Michael James Sullivan

Czwarty tom Odkryć Riyrii niestety oceniam najsłabiej z dotąd wydanych, chociaż podobnie do poprzednich akcja nie pozwala na nudę, zagadki są niebanalne i nigdy nie można być pewnym, kto po czyjej stronie stoi. Autor po raz kolejny dał mi niemałe porcje radości i smutku, rozczarowania i zaskoczenia, smutku i rozluźnienia.

 

Największą wadą tej książki jest marynarski żargon bez wyjaśnień, bez przypisów. Czytanie o czymś, o czym nie ma się fioletowego pojęcia nie jest zbyt przyjemne, a przecież nie mam ciągłego dostępu do słownika. W niektórych momentach miałam również wrażenie, że ominęłam kilka stron; gubiłam się w fabule, nie wiedziałam skąd, jak i dlaczego coś się dzieje, i z przykrością muszę stwierdzić, że to nie była wina mojego roztargnienia. Warto by było dodać więcej opisów krajów, chociażby geograficznych.

 

Pomijając powyższe minusy, Szmaragdowy sztorm, podobnie jak reszta Odkryć Riyrii, zasługuje na wysoką ocenę. 

 

 

 

"Hadrian zauważył, że przyjaciel także inaczej wygląda. Chwilę trwało, zanim się zorientował, o co chodzi. Royce się uśmiechał!"

 

"Jej sposób myślenia cechowała jasność. Z jej zachowania jednoznacznie wynikało, że już odbyła podróż do nieuniknionego wniosku i czekała uprzejmie, aż rozmówca do niej dołączy. Na swój sposób przypominała Royce’a, z wyjątkiem uprzejmego czekania."

 

"- (…) Co zrobiliście? Mówiłem, żeby ich nie obrażać!
- Nie obrażaliśmy ich – wyjaśnił Hadrian. – Zabiliśmy ich ukochaną wizjonerkę."

 

"- Był pan… piratem?

- Oportunistą, sir. Oportunistą."